Link :: 01.02.2006 :: 16:54

yeaah.. piece of cake (:

jushem po sesji. nikt nie spodziewal sie takiego rozwoju sytuacji :) 2 tygodnie wolnego. mam czas na czytanie ksiazek, na odebranie nowego samochodu, na chodzenie na lodowisko, na bro z fumflami. Mam czas na szlajanie sie po sklepach z ciuchami i na odwiedziny babci. Na skladanie ubran i ewentualne zmywanie naczyn:P Czas na podjaranie sie nowa sypialnia rodzicow i nabieraniem checi na wyprobowanie ich nowego materrraaaca:) Mam ochote podzwonic po starych kumpelach z LO i pokicac sobie w jakims pilskim klubie:P W koncu mam czas powkurwiac sie na brata, wuja czy joge matki :) po sesji i poniedzialkowym oblewaniu zalek i urodzin Niefajnego ( ała!) nadszedl czas na zbieranie plonow:) i na przygotowanie do wyjazdu w gory z Niefajnym ;) i fokle... na nowe wizje. odczuwam taka ulge ze az mam pustke w glowie:D

a u mnie hooop.. a u mnie siuuup!! :)


Komentuj (1)


Link :: 13.02.2006 :: 18:29

nie pamietam juz tak krotkich dni. Jak te. Zimowa stolica Polski. Gory az do nieba i niszczacy bol rzepek. Skarpetki pachnace mlekiem i kaloryczne grilowe oscypki. Frustracje przed Wiewiorami, od ktorych smierdzialo wodka. Miekki materac w lozku i Jego cieple ramiona. Dlugie godziny w pospiesznym. O drugiej w nocy jechalismy pociagiem. NIe pamietasz, bo spales. Ale tak bylo..

w gardle, ale blizej ust, jak laskoczacy jezyk na ktorego koncu tanczylo slowo. Zblizal sie pociag do najbezpieczniejszego ze swoich znaczen..

K:Wiesz co, mnie zawsze dziwilo to jak matka mi powiedziala ze ojciec zaczal pierdziec dopiero po slubie..

N: Mam cie uspokoic? (...)

<glosny piarrrrrrd> a potem byla juz tylko ewakuacja :]

i moze sie zdziwi ktos, jak bardzo Kocham Tego Czlowieka. Mimo wszystko. Nieuchronna, cierpliwa, nieuchronna, cierpliwa..

czeka, podpowiada gesty, przypomina co powinno byc powiedziane o drugiej w nocy w mknacym pociagu. Nie musielismy nawet wolac jej imienia..

 


Komentuj (0)


Link :: 14.02.2006 :: 20:58

kochalam sie z Nim tak namietnie jak nigdy. Bylam milion mil od swojego ciala a jednoczesnie tak blisko. Czulam Jego dlonie na nim, slodki ciezar i Jego slony pot. Satynowa posciel przyjemnie ocierala sie o nagie ciala. Splecieni w silnym uscisku.. zespoleni w jedno.. Wypelnial cala dusze i kazdy najmniejszy skrawek ciala. Dziwne cieplo. Gotowala sie we mnie krew i wszystkie inne plyny. Bitwa.. Bol zamienial sie w rozkosz.. przeciwienstwa walczyly by stworzyc doskonala synteze uczuc i wrazen. Udalo sie. Chcialam zeby jego drapiacy zarost kaleczyl mi brode. Wypelnial mnie w pelnym tego slowa znaczeniu.. intensywnie dotykal mnie brazem swoich oczu. Najpiekniejszych oczu jakie kiedykolwiek widzialam.. zalewala mnie fala spokoju.. zatracalam sie.. upadalam jak dziwka by po chwili podniesc sie jak najszczesliwiej zakochana z  wszystkich niewiast.. brakowalo mi tchu i powietrza. CIsza.. kolejna fala.. zalewajac chore mysli wizje i fobie zastala nas zaskoczonych. Frustracje utonely w bezdechu. Spoczely gdzies na dnie oceanu, na ktorym widniala jedna jedyna wyspa.. Milosci. Ustalo wszystko. Przestalo istniec cokolwiek. Tylko ja i On i ta  wewnetrzna potezna energia ktora z minuty na minute przerastala moje wyobrazenia. Nasza wspolna wspaniala sila. Nasza wyspa, do ktorej zdolalismy w koncu doplynac.. Dawalismy i bralismy wzajemnie od siebie wszystko. Rowno po polowie.. pol na pol.. Kazdy nawet najmniejszy wlosek i czlonek mojego ciala byl pobudzony.. Prezylam sie jak kotka, zatracajac.. Zapragnalam gasic pragnienie jego slina i robilam to. Chcialam karmic sie widokiem Jego nagiego ciala.. Najdoskonalszej przykrywki jaka mogla okrywac i chronic Jego piekna dusze. Zazdrosc, bol.. pojednanie. Plynelam a on razem ze mna doswiadczal tej podrozy. Ciala- nasz nierozlaczny bagaz.. Bilet, ktory trzymam kurczowo, marzac by stal sie pozwoleniem na czas nieokreslony. Chwytam go za reke i pociagam za soba w miejsce ktore kocham. Szalenstwo. Tak.. bo kochac, to utracic panowanie nad soba....

Dziekuje Bogu za Niego, za to, ze stal sie ucielesnionym tworem tego swiata. Pragne pasc przed Nim, do stop i calowac Go dziekujac mu za to, czego oboje doswiadczylismy, co stworzylismy.. Dziekuje mu za podroz do Nieba. Nie musze wracac do codziennosci by wiedziec, ze chce tam pozostac. To bylo ponad wszystko. Ponad ludzkie,  ponad chmury, ponad bloki i podzialy. Gdzies, gdzie istnieje moje Niebo. Miejsce, gdzie pragne pozostac na zawsze.. Wlasnie je odnalazlam.

14 luty 2006.

(wrote: zajecia z HFN. Zapiski mialy trafic w inne miejsce, miejsce papierowych zwierzen i czolgajacych sie cicho slow. Ale trafily tu. Gdyz moja dusza doznaje czegos, czym pragnie podzielic sie z calym swiatem..)


Komentuj (1)


Link :: 17.02.2006 :: 10:25

Bylo swietnie. Fajnie bylo spotkac sie w koncu z Nia i moc wypic kilka piw, zamowic pizze pogadac o przyszlym weselu Przyjaciolki, posmiac sie z popapranctwa plci brzydkiej, pogadac o smaku spermy, poszukiwaniu lechtaczki i pierwszych krokach w chmurach. Bo os wokol ktorej kreci sie swiat, to zaledwie jedenascie minut ..Dzieki Ci Aga :)*

agresja, zlosc wszystko niszczy, tworzy intelektualne labirynty.Chyba lepiej znosic wszystko w samym sobie. Zwalczac poped Smierci, Thanatosa ktoremu uleganie wyzwala agresje i destrukcje wobec siebie i otoczenia. Ale ZUUUOOO tez bywa czyms pozadanym i sprawiajacym przyjemnosc.. na pewno w moim przypadku.... whatever:P Taka nie skladna ta notka:P

czyn zuooo raz jeszcze!!! :P


Komentuj (1)


Link :: 17.02.2006 :: 18:47

mozna powiedziec, ze dzis jadlysmy na miescie. Bar Mleczny. Kasza Gryczana+ zestaw 4 surowek. Zaszalysmy. 3,71 zamiast 2,40! Skandal.

wspolnymi silami odkrylysmy przyczyne wszystkich klotni i wasni w naszym mieszkanku* - buty na stole. Przesad? Bzdura? hm.. Ale jakos jeszcze nadal stoja i smieja sie:P Czekaja na wiosne. I.. ingerencje szewca. Strach przed jego " czisas!co pani z nimi robila?!??!" psuje mi nastroj, rodzi obawy oraz odkladanie wizyty na "jutro".

Lump. Drugi lump. Za stroj kroliczka w ktory udalo mi sie prawie wpelznac bylam gotowa slono zaplacic. Ale.. widocznie mial przeznaczenie na przedszkolaka:P Z drugiego lumpa wybylysmy z towarem. Zadowolone. Spelnione i szczesliwe:) Ginger**, ksiazka i spac. Tak malo nam potrzeba. A ONI i tak tego nie rozumieja. Buzia dla Aliny. Ona wie;)

 ______________________

*znaczy sie moich z N. Innych nie ma.

** dzisiaj nie pije:P

 slucham: Zbigniew Holdys- Stalker


Komentuj (2)


Link :: 20.02.2006 :: 18:01

krotkie opowiadanie o Milosci, cz.1: 

Leze jakies trzy metry od Niego starajac sie uchwycic jakiegos ciepla podczas gdy On siedzi przed komputerem. Chwile wczesniej przynosi mi zimne mleko w kubku i czule patrzac na mnie mowi- dobranoc. Dobiega mnie turkot szybko uderzajacych palcow o klawiature rozdzielany spacja lub enterem. Zaczynam wyobrazac sobie, ze rozmawia nie z tymi, co powinien. Wzbiera sie we mnie nieuzasadniona zazdrosc. Podnosze sie cicho i na kolanach czolgam do balustrady. W drodze do celu moj telefon daje o sobie znac. Sms. Niechetnie cofam sie do tylu pewna, ze to ktorys z "kolegow". Dwa ruchy. To Niefajny. Przesyla buziaka. Po chwili- wiedzac juz wszystko- obserwuje Go w ciszy, jak w bramce internetowej tworzy smsa, ktorego za chwile otrzymuje. N. dziekuje mi za wspanialy dzien, ktory rzeczywiscie spedzilismy razem...

Ranek: budze sie. Slysze jak Jego matka rozmawia z ferajna psow. Przede mna na szafce lezy pomarancza, ktora przywiozlam podczas naszej klotni po jednym z egzaminow. Lezy tu od miesiaca. Mam ochote rzucic nia N. ktory spi pod antresola na ktorej spie. Slysze Jego gleboki oddech. Faza rem. Pewnie sni Mu sie cos pieknego-mysle. Wychylam sie i widze, ze spi w jednym z najlepszych t-shirtow.Wsciekam sie w ciszy. Po chwili znow pragne Go przytulic, wpuscic Go pod swoja koldre lub wsunac sie sama pod Jego. Choc nie mylam jeszcze zebow a na twarzy wczorajszy make-up. NIewazne.. Teraz patrze na Niego jak spi. Chce wtulic reke w Jego wlosy, dotknac lonem jego uda. I te dlonie-zamyslam sie przez chwile wsluchujac w Jego spokojny oddech. Teraz jestem tu. W jego twierdzy.Dom panstwa D. znow otwiera sie przede mna, sciany zwierzaja mi sie z tajemnic w pelni ezoterycznych. Czuje sie jak Jego zona. Czuje sie tak, jak pragne sie czuc. Jak kobieta wydajaca na swiat Jego dzieci, przyjaciolka, ktora wie o nim wszystko. Jak matka dajaca mu drobne na bilet autobusowy.Jak dziewczyna, dziecko, narzeczona. Romantyczna, ulegla i urocza. Okrutna, zla i agresywna. Kocha mnie i ja Go kocham. Schodze na dol i caluje Go najczulej jak potrafie. Pora wstawac. Jedziemy na zajecia.

Poniedzialek. Osmiornice na chlebie, ktorego nie jem. Caluje Jego matke w policzek, karmimy konie i po chwli pedzimy 150km/h przelotowka Gdansk- Slupsk.Czerwony Golf2 rocznik92 turkocze glosno po szosie. Spiewam i opowiadam mu o liceum, drugim kolczyku w jezyku i kursie piercingu. Widze skupienie na Jego twarzy.Jest najlepszym kierowca, jakiego znam :) Rozpoczyna sie kolejny dzien, ktory z pewnoscia bedzie cudowny o ile tylko On zechce Go spedzic ze mna..

"Tylko dla Ciebie tu przyszedlem. Tylko dla Ciebie tu jestem.."

slucham:Partia- Oskar Hell

 


Komentuj (0)


Link :: 26.02.2006 :: 10:46

..uwielbiam wyczuwac kontury Twego ciala w ciemnosciach.. Gladkosc, cieplo, palce. Broda, cieniutkie ramiona, kosciste dlonie, mostek, mniej mi znane kolana i stopki.Cala piatka sztywnieje z rozkoszy.. Zaciskam palce i czuje, ze pragne Cie przeniknac wypelniajac kolorami mojej duszy i ciala. Odcieniami uczuc, ciepla barwa milosci, smuga czerwonej namietnosci i przypadkowa, lecz widoczna plama zazdrosci i paranoi o Ciebie w kolorze zolci.. Dopelniam to wszystko zielenia. Kolor nadziei. Mimo zoltej skazy dzielo pozostanie czyms wielkim i bedzie wzbudzac we mnie przyjemnosc i rozkosz. Jestem zarowno nadawca jak i jedynym odbiorca.

Zamykam sie w wyraznych konturach Twego ciala przekrecajac za soba klucz do nieba. Tu czas jest niczym.... :)

'Like the fact.. that I will love you till I die..'

 Pila' 25luty. Godzina 11:46pm


Komentuj (1)





[rachunek sumienia]

2010
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik



Niefajny // Living next bed to Alice // Red // 888godzin // Staroscina // book Of fallen // Meskie spytki// Groszek&Gonia// sklejka // CZIhiro! // Sztuka dla.. sztuki // warszawskie powietrze // "jak nauczalby Jezus gdyby zyl w naszych czasach.." // Wujek Marcys // youtube*.avi // radioblogclub*.mp3 // Bulgarskii Poscikk // Super doodie // punk's not dead // Skanuj RYja! // Saneczki //
Witkacy // Partia i Komety // Ot vinta // Anathema //